Katowickie centrum przeszło w latach 60. i 70. prawdziwą metamorfozę. W imię postępu i ambicji ostatnie ślady najstarszej ulicy w mieście, bez sentymentu zostały wymazane z jego krajobrazu. Zanim jednak zaczniemy przyglądać się efektom prac Miastoprojektu zachęcam do zapoznania się z historią tego miejsca, aby lepiej zrozumieć czego wyrzekliśmy się dla nowego, lepszego świata (można to zrobić tutaj).

Nowe śródmieście Katowic miało być lekarstwem na konglomerat problemów przez lata nawarstwiających się w centrum miasta. Niemiecki rodowód i kapitalistyczne korzenie, podupadające kamienice o małomiasteczkowej aparycji oraz niewydolność komunikacyjna i funkcjonalna, stały się przyczynkiem do kompleksowej przebudowy na ogromną skalę. W miejsce zdewaluowanych budynków, które nie przedstawiały wówczas dla architektów i tym bardziej polityków, większej wartości, powstawały wielkie, modernistyczne gmachy oparte na konspekcie urbanistycznym Mieczysława Króla. Wizją architekta było przełamanie dominującej osi (wsch.-zach., czyli wzdłuż linii kolejowej i Rawy) i przeniesienie środka ciężkości miasta w okolice Ronda. W tym celu wyburzono północną pierzeję rynku i poszerzono aleję do 75 metrów. W ten sposób stworzono przestrzeń opartą na soc-modernistycznych paradygmatach: architekci chcieli słońca, zieleni i powietrza oraz swobodnego ruchu kołowego. Natomiast towarzysze, potrzebowali alei wśród budynków pełnych socjalistycznej treści, która będzie pasowała na pierwszomajowy pochód. Dominanta w postaci skomasowanej jednostki mieszkaniowej (opisana szerzej tutaj),  Spodek – miejsce igrzysk dla ludu – ustawiony na piedestale i pasaż społeczny - zwieńczony urzędem stanu cywilnego (a nie kościołem), zdecydowanie wpisały się w gusta decydentów. Projektanci cieszyli się na sześć pasów asfaltu, rozległy parking, puszczone środkiem tramwaje i swobodnie rosnącą zieleń - to w tamtych czasach były standardy urbanistyczne, nie tylko w krajach socjalistycznych. Modernistyczna, wielkomiejska estetyka gmachów, odnosząca się do światowych trendów w architekturze oraz starannie zaprojektowana struktura miejska o różnorodnej, dopełniających się wzajemnie funkcjach – miały być powodem do dumy dla wszystkich...

aleja korfantego

1975, Widokówka z Katowic
lata 70.

Jednak gdzie w tym wszystkim podziali się ludzie – mieszkańcy i goście tego utopijnego miasta? Najprawdopodobniej stali gdzieś na przejściu dla pieszych, zgubili się w ciasnych korytarzach Superjednostki albo błądzili w poszukiwaniu stojącego tu jeszcze do niedawna katowickiego dworu.  Architektura centralnie planowana, podobnie jak gospodarka PRL-u, nie zdała egzaminu. Pasaż prowadzący jedynie do tunelu pod ogromnym rondem, biegnąca środkiem autostrada, brak remontów oraz pawilony oddane wolnej amerykance kapitalizmu lat 90., doprowadziły do kompletnego upadku tej przestrzeni. Dzisiejsze trendy urbanistyczne to niemal negatyw ówczesnych myśli - zamiast samochodu tramwaj, rower lub spacer, w miejsce  . Uważamy jednak, że urzeczywistnianie tych ideałów jest możliwe przy zachowaniu obecnej formy architektonicznej (chronionej prawnie), oczywiście uzupełnionej o ubytki i wspomaganej przez mądrą, kreatywną rewitalizację. Zanim jednak poszukamy konkretnych rozwiązań, aby lepiej określić o co walczymy, przyjrzyjmy się najpierw walorom estetycznym tej pięknej, choć niełatwej kompozycji, poszukajmy jej wartości funkcjonalnych i historycznych oraz określmy jej znaczenie dla Katowic i Śląska XXI wieku.

© 2016-2018 modernizm powojenny katowic