bloki

Aleja Korfantego to przedmiot najgorętszego sporu katowiczan, gdy mowa o centrum. Bezprecedensowy i zdecydowany klin przeszywający miasto, mający szerokość niemal 80 metrów. Tabula rasa w sercu rosnącego miasta epoki maszyn, była marzeniem ówczesnych architektów i szansą na manifest modernistów po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. Wybitnych jednostek na Śląsku wówczas nie brakowało, a o ich zapale i nowoczesnych ideach wspominały takie ikony jak Corbusier czy Gropius. Przebudowa Katowic rozpoczęta w latach 50. zmieniła losy tego miasta, dając nam układ równie niepowtarzalny i nowoczesny, co problematyczny. Czy była to zmiana na dobre? To jest obecnie kwestią nie do rozstrzygnięcia. To fakt, że spuścizna  architektów z okresu PRL – u jest z Nami do dziś i stanowi ważne ogniwo w ciągłości stolicy regionu i centrum aglomeracji. Gdy mowa o Katowickiej alei, na myśl od razu przychodzą nam: Superjednostka, rozpoczynający ją rynek, Skrabek, Zenit, czy zamykająca niegdyś perspektywę - hala widowiskowa Spodek (obiekt oczywiście nadal stoi, ale nie jest nam dane o tym wiedzieć, gdy stoimy na rynku). Jednak główna arteria to nie tylko lepsze lub gorsze jednostki budowlane, to przede wszystkim spójna urbanistyka, której podstawą są wzajemne zależności. Dlatego nie wolno nam  zapomnieć o pozostałych obiektach dopełniających przestrzeń i wyznaczających poszczególne funkcje miasta. Idąc tym tropem, zajmę się budynkami dominującymi tę  przestrzeń pod względem kubaturowym.

SEPARATOR

oddany do użytku: 1968

architekt: Stanisław Kwaśniewicz

przeznaczenie: budynek biurowy z lokalami usługowymi w przyziemiu

stan obecny: po wymianie okien w latach 80. 

Dzisiejszy Separator, niegdyś nazywany również budynkiem POLMAG-u (od firmy, która miała tam siedzibę), to 11 - kondygnacyjny wysokościowiec projektu Stanisława Kwaśniewicza. Budynek stoi na szczudłach o wysokości dwóch kondygnacji, które ciągną się wzdłuż całej konstrukcji. Na jego niepowtarzalny charakter składa się kilka czynników: pierwszym są wcześniej wspomniane filary -  pilotis, które podobnie jak w przypadku Superjednostki, mają za zadanie uwolnić przyziemie i otworzyć je dla ruchu pieszego. Od strony ulicy Wincklera obiekt wyposażony został w dwa pawilony, które wraz z bryłą budynku, tworzą pasaż przeznaczony na lokale usługowe i sklepy. Kolejnym czynnikiem jest sama fasada, od strony alei, Stanisław Kwaśniewicz poprowadził ją poziomymi pasami  dużych okien, które ciągną się niemal przez całą długość Separatora. Wyjątkiem jest klatka schodowa zlokalizowana vis a vis ceglanej kamienicy pomiędzy ulicami Moniuszki i Piastowskiej, która łamie ten rytm. Jej okna są mniejsze i zostały przesunięte względem pasowo rozmieszczonych pięter. Ten zabieg, w połączeniu z odsłoniętymi filarami od strony rynku, uwydatnia wrażenie lekkości i zwraca uwagę na konstrukcję budynku. Za pionem schodowym, pilotis Sepratora zostały zasłonięte pawilonami o w pełni przeszklonym przyziemiu i zwieńczone kubicznymi bryłami wysuniętymi z fasady. Przyziemie obiektu wyróżnione jest też kolorystycznie, przy białej niemal bryle, pawilony i filary miały kolor ciemnoszary i czerwony. Separator leży niemal dokładnie w tej samej linii, co Skarbek i najbliżej alei od strony zachodniej, jego gabaryty wraz z położeniem sprawiają, że pod względem perspektywy jest on najważniejszym obiektem wzdłuż ulicy. Wyznacza kierunek miasta i systematyzuje przestrzeń, tworząc wnętrze urbanistyczne, które później otwiera się w kierunku ronda gen. Ziętka i dalej. Dzisiaj biurowiec gości w swoim wnętrzu instytucje takie jak TVN i TVN 24 czy Open Finance, niestety jego aparycja względem ubiegłych dziesięcioleci podupada. Wprawdzie przechodził niewielkie modernizacje (klatki schodowe, windy, wejście), jednak fasada wraz z przyziemiem domaga się uwagi. Niechybnie docieramy również do miejsca, w którym należy wspomnieć, iż rzadko jest nam dane przyjrzeć się temu budynkowi w całości, bo notorycznie zasłania nam go, plejada gwiazd począwszy od ogromnego Kamila Durczoka reklamującego swój nowy portal, skończywszy na George’u Clooneyu, który popija pyszną kawę.

Wracając do sedna. Warto pochylić się nad miejscem, w którym stoi kolos. To miejsce wyjątkowe dla Katowic. Otóż od XIV wieku działała tu kuźnica bogucka, mała osada, która wyodrębniła się od Bogucic i powstała między Roździanką (dzisiejsza Rawa) i stawem kuźniczym, który niegdyś rozlewał się po całej powierzchni ulic: P. Skragi i Mickiewicza. Ta maleńka osada składająca się z zaledwie kilku obiektów to kolebka dzisiejszej stolicy regionu (więcej o tym tutaj). Dziś warto by tchnąć w nią nieco więcej życia i zadbać, by to ważne miejsce wciąż było sercem rosnącej metropolii.

ŚLIZGOWIEC

oddany do użytku: 1969

architekt: Stanisław Kwaśniewicz

przeznaczenie: blok mieszkalny

stan obecny: po termomodernizacji

W bliskim sąsiedztwie z Separatorem stoi budynek zorientowany wertykalnie - Ślizgowiec. Oddany do użytku rok po biurowcu POLMAG – u (1969) również autorstwa Stanisława Kwaśniewicza, mieści 513 mieszkań i składa się z 20 kondygnacji. Mierzący 60 metrów wysokości budynek swoją nazwę zawdzięcza niekonwencjonalnej metodzie budowy, za którą odpowiada inżynier Tadeusz Krzysztofiak (Urządzenia ślizgowe obejmowały cały rzut budynku i równomiernie pięły się w górę budując nowe piętra). Wraz z Separatorem i pawilonem BWA, Ślizgowiec tworzy spójną całość. Wycofany znacząco od osi ulicy obiekt otwiera perspektywę i stanowi dominantę kolorystyczną. Oddany do użytku na trzy lata przed Superjednostką był odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie sektora mieszkaniowego. Trudno doszukiwać się w nim głębszych idei modernistycznych, poza wpisaniem w szeroki plan urbanistyczny. Dzięki ciekawej kolorystyce ów budynek stanowi dopełnienie kompozycji.

BLOK DELIKATESY

oddany do użytku: 1962

architekci: Tadeusz Łobos i Marian Skałkowski

przeznaczenie: blok mieszkalny

stan obecny: po termomodernizacji

Ostatnim z trójki wysokościowców jest obiekt znajdujący się po wschodniej części alei, zatem tej mniej spójnej. Budynek zaprojektowany tym razem przez wybitnego katowickiego architekta Tadeusza Łobosa (jego najwspanialszym dziełem jest nie istniejący już półokrągły budynek delikatesów przy ul. Kościuszki 1) oraz Mariana Skałkowskiego, również świetnego architekta, który współpracował między innymi z Jurandem Jareckim - Wieżowiec Delikatesy. Sama fasada jest bardzo rzeźbiarska jak na tamte czasy. Powtarza nieco formę, jaką przybrały pawilony wzdłuż Separatora, choć słowo powtarza może być nieco mylące, bo obiekt ten stanął już w 1962 roku. Zatem ów układ podejmuje relacje z druga stroną, co oczywiście wpływa na spójność, a sama bryła części mieszkalnej jest położona na użytkowym pawilonie. W miejscu styku obu form ta pionowa zawęża się, co sprawia wrażenie, jakby tylko delikatnie się ze sobą stykały. Pawilon odważnie zwraca się się w stronę alei, a jego obszerny dach wychyla się znacząco przed fasadę, zakrywając nieco chodnik.

Przyznam, że długo nie zauważałem tego obiektu, ponieważ stojący w bliskim sąsiedztwie Hotel Katowice, czy wybijający się na drugim planie Altus, skutecznie odciągały moją uwagę. Jednak naprawdę warto się mu przyjrzeć z bliska. Budynek przeszedł modernizację fasady, a wcześniej parterowy pawilon zmienił gospodarza (obecnie restauracja SPHINX). Niestety podczas docieplania styropianem bryła została znacząco okaleczona, pastelowy pomarańcz w mojej opinii to nietrafiony pomysł.

Nasza podróż zatrzymała się w samym sercu powojennej moderny. Mimo, że każde z Nas opisuje wybrane budynki to należy pamiętać o jednym. Nie ma mowy o racjonalnym podejściu do modernizacji/restrukturyzacji/rewitalizacji etc. tego obszaru, jeśli nie rozpatrujemy tego na szerokim planie. To, co stało się z pałacem ślubów jest najgorszym i najgłupszym zarazem działaniem. To wyrywanie kawału miasta bez jakichkolwiek działań zaradczych. Nie wiem kto zagrał na nosie urzędnikom, ale zostawił ich z ręką w nocniku, bo przed Superką, jakby nie auta to pewnie rosłaby pszenica. Czarne chmury zbierają się nad Hotelem Silesia, dla mnie wyjątkowym budynkiem, który świetnie leży w krajobrazie. W bliskiej perspektywie modernizacja Ślizgowca. Pieniądz dyktuje zasady, to jasne. Jeśli będzie trzeba to znajdą się tacy, którzy pootwierają drzwi i okna tych budynków, aż te zgniją od środka, by potem przyszedł ekspert i zrobił lichą ekspertyzę. Wtedy zostanie Nam po nich kupa gruzu albo buch-bachem dołożą nam jeszcze jedną galerię.

Kamil Wróbel

 
 
 

© 2016-2018 modernizm powojenny katowic