dom prasy

 

czas budowy: 

architekct: 

konstruktor: 

adres: 

przeznaczenie: 

stan obecny: 

 

1960-1963

Julian Duchowicz, Marian Śramkiewicz

Franciszek Klimek 

Rynek 1

dom prasy śląskiej

po remoncie generalnym z przebudową ukończoną w 2014 roku, służy jako urząd miasta

SELEDYNOWY KREDENS

Rok 1963, lato, Czesław L. stoi na katowickim rynku i patrzy na swoje nowe miejsce pracy. Jest dziennikarzem, nie zna się na architekturze, ale to, co widzi robi na nim duże wrażenie. Delikatnie zabarwione szkło na fasadzie najnowszego budynku w mieście mieni się w słońcu i jasno daje do zrozumienia, że Katowice po raz kolejny zmieniają swoje oblicze.

NOWOCZESNOŚĆ A.D. 1963

To ściana kurtynowa i odpowiednie proporcje bryły – dowiedział się później od architektów (Mariana Śramkiewicza oraz Juliana Duchowicza) – nadawały mu tę nowoczesną, unikalną na skalę kraju prezencję.  Zaintrygowany Czesław, z maszyną pisarską pod pachą, mija szklane witryny Kaempiku oraz Cafe Sport i od strony ulicy Młyńskiej wchodzi do gmachu. Windą dojeżdża na piąte piętro, do redakcji Dziennika Zachodniego, dla którego od niedawna pracuje. Jego nowe biuro, może niesłusznie, kojarzy mu się z Ameryką - duża otwarta przestrzeń, pełno światła wydobywającego kłęby papierosowego dymu oraz gorączkowe stukanie w klawisze maszyn pisarskich. Wszędzie pełno papieru. Niby nic niezwykłego, ale jeszcze czegoś podobnego w Polsce nie widział. Wasze biurko jest tutaj, głos wychodzącego z osobnego biura naczelnego sprowadza Czesława na ziemię...

 

Taki układ powstał dzięki wolnemu planowi budynku, a więc brakowi ścian konstrukcyjnych, który umożliwiał wspomniane wcześniej pełne przeszklenie elewacji oraz dowolne urządzenie piętra. Co ciekawe, początkowo miały się na nich rozlokować śląskie związki sportowe (stąd Cafe Sport), jednak nie długo przed oddaniem gmachu do użytku zdecydowano, że stanie się on Domem Prasy. Oficjalnie nigdy nie podano przyczyny tej zmiany, co było tym bardziej zagadkowe, że wszystko zaprojektowano i przygotowano pod pierwszego najemcę. W budynku miało powstać centrum opieki zdrowotnej, gabinet odnowy oraz poradnia psychologiczna, a przestrzeń biurowa była zaplanowana co do najmniejszych szczegółów (takich jak zaprojektowanie i umiejscowienie konkretnych pokoi do liczenia totolotka). Czesław przeprowadził nawet małe, prywatne śledztwo, z którego ustalił jedynie głównego podejrzanego. Inicjatorem zmiany był najprawdopodobniej redaktor naczelny Trybuny Ludowej, członek egzekutywy KW - Włodzimierz Janiurek, który zapytany po latach wprost o swój udział w tym przedsięwzięciu wykręcił się żartem, w którym nic nie potwierdził, ale i nie zaprzeczył. Ktokolwiek by to nie był, właśnie w ten sposób, który notabene podkreśla rodowód budynku, określone zostały ramy dla śląskich redakcji. Uporządkowane według hierarchii ważności (od Trybuny Ludowej na 3 i 4 piętrze po mniej istotne zespoły Panoramy czy Podróżnika na najwyższych poziomach), przetrwały one w tym domu 50 lat.

SELEDYNOWY KREDENS

Mija parę lat. Czesław, który ma już w DZ stałą rubrykę, znużony pisaniem kolejnego artykułu, wychodzi na przerwę. Wjeżdża windą na 7 piętro, skąd schodami wdrapuje się na ostatnią kondygnację Domu Prasy. Tam, w zakładowej stołówce zajmującej całe piętro, odpala papierosa i rusza w kierunku bufetu po kawę i pączka, rzucając machinalne cześć mijanym znajomym. To miejsce spotkań i integracji z kolegami po fachu (do czasu gdy po 10 latach utworzono tam archiwum, a później dodatkową przestrzeń biurową). Wszyscy przynajmniej się kojarzą, tym razem jednak odpowiedź na jego powitanie wydaje mu się obca, intrygująca. Skonsternowany Czesław orientuje się, że właśnie potraktował w ten sposób Beatę Tyszkiewicz. Zażenowany biegnie z przeprosinami, które ostatecznie przerodziły się w krótką pogawędkę… Podobnych anegdotek można by opowiedzieć więcej, bo Dom Prasy często gościł gwiazdy, również światowego formatu (np. tenisistę Wojciecha Fibaka). Zaglądali do niego aktorzy, sportowcy, politycy czy ówcześni celebryci. Ciekawostką jest, że nie spotykało się tam redaktorów naczelnych – ci, poza Wilhelmem Szewczykiem (który ze wszystkimi utrzymywał dobre stosunki), nie chcieli się bratać z podwładnymi przy posiłkach. Inaczej sytuacja miała się w samych redakcjach, tam wódka nierzadko lądowała na stole i ostatecznie zacierała wszelką hierarchię. Po jednej z takich zakrapianych imprez, która skończyła się upadkiem jednej z uczestniczek z siódmego piętra, Dom Prasy przeszedł swoją pierwszą modernizację - barierki zostały podwyższone o 20 cm.

Poza przestrzenią zarezerwowaną dla dziennikarzy, Dom Prasy posiadał strefę publiczną, dostępną bezpośrednio z płyty rynku. Dwie pierwsze kondygnacje cofnięto, dzięki czemu została ona czytelnie zaznaczona, nadając jednocześnie lżejszą i dynamiczniejszą formę całej bryle. Mrożona kawa i inne, jak je później wspominał Czesław, nowostki, skutecznie przyciągały rzesze klientów do znajdującego się na pierwszym piętrze Cafe Sport (stoliki rezerwowano z wielotygodniowym wyprzedzeniem). Po 15 latach dziennikarze upomnieli się o lokal dla siebie, gdzie  zorganizowana została stołówka (usunięta wcześniej z ostatniej kondygnacji) i klub dziennikarski z wyszynkiem. Parter budynku był natomiast zarezerwowany dla Orbisu, który po wyprowadzce w latach osiemdziesiątych (do pobliskiego Separatora) został zastąpiony przez Klub Międzynarodowej Prasy i Książki. Nie był on tak oblegany jak sąsiad z góry, jednak jego wartość, szczególnie dla lokalnego światka dziennikarskiego i intelektualnego, była nieporównywalnie większa. Tutaj, oddawszy wcześniej dowód osobisty lub legitymację prasową, można było wypożyczyć prasę zagraniczną, by zapoznać się z nią przy dobrej kawie i świeżych napoleonkach. Odbywały się w nim także kursy języków obcych oraz wernisaże. Funkcja takiego lokalu wyczerpała się po zmianie ustroju, a lukę próbowali wypełnić prywatni inwestorzy, prowadząc, bardziej wówczas pożądane, restauracje czy dancingi.

NOWY USTRÓJ, NOWE PROBLEMY

Mamy późne lata 90., Czesław dalej pracuje w Dzienniku Zachodnim, teraz już na stanowisku redaktora naczelnego - jest u szczytu kariery. Niestety, Dom Prasy nie dzieli z nim sukcesów – podobnie jak większość rówieśników, nie może się odnaleźć w nowej rzeczywistości ekonomicznej i społecznej. Budynek, w którym kariery zaczynało wiele znanych później osobowości, naznaczony niemal 50- letnią historią miasta i regionu, którą każdego dnia rzesza jego domowników przetwarzała i podawała w formie gazet i periodyków mieszkańcom Śląska, upada. Opuszczają go kolejne wydawnictwa, brakuje perspektyw na przyszłość. Jego estetykę mocno nadwątliły wszędobylskie banery, nowe, refleksyjne szkło w jaskrawo żółtym kolorze na części biurowej oraz ogólne zmęczenie materiału. Sam rynek, przy którym stoi, również podupada i pustoszeje. Ostatnia redakcja wyprowadza się w 2011 roku, a na arenę wkracza miasto i jego urzędnicy.

W tym miejscu kończy się historia Domu Prasy, a z nią zostawiamy Czesława Ludwiczka, osobę, która była z nim od początku do samego końca i spisała jego dzieje w książce W cieniu Domu Prasy. Polecam ją wszystkim zainteresowanym historią śląskiego dziennikarstwa,  przeszłością regionu oraz samego budynku.

W 2011 roku zaczyna się remont gmachu, ma się stać Domem Urzędnika i niestety znowu (jak przy okazji Brutala) teraz zacznę narzekać. Aby była jasność, skąd u mnie tyle złych emocji, muszę zwrócić uwagę na kilka kwestii.

Budynek został wybudowany w stylu późnego modernizmu, jako cześć ogromnej metamorfozy centrum Katowic, mającej zmienić ich wizerunek. Z niewielkiego miasta o kapitalistycznym, niemieckim rodowodzie, miało zmienić się w stolicę polskiego, socjalistycznego Śląska. W tym celu przełamano główną oś miasta (wsch.-zach.), stawiając prostopadle do niej przeskalowane, nowoczesne budynki, które bardzo agresywnie zaingerowały w tkankę miejską. Z całością tego założenia rozliczymy się później, przy okazji al. Korfantego, teraz pozostaniemy przy samym Domu Prasy, kilku ideach i rynku.

Gdy przyjrzymy się bliżej estetyce gmachu okazuje się, że nie zaburza on zastanego otoczenia tak, jak wydawało by się na pierwszy rzut oka. Dynamicznie zawieszona, lekka bryła z wycofaną ostatnią kondygnacją oraz horyzontalnym rytmem elewacji przywodzi na myśl transatlantyk i nawiązuje do klasyki modernizmu - mamy więc jasne nawiązanie do międzywojennej architektury Katowic. Podcięte dwie pierwsze kondygnacje, z przełamującym monotonność, nieregularnym parterem, tworzą podcień - element kojarzony z typowym, polskim rynkiem. Jest to więc narracja zasadzona w mieście i kraju, tylko opowiedziana innym, nowoczesnym językiem, tak typowym dla Katowic. W skali makro, problem stylistyki i wielkości w ogóle się zaciera, ze względu na szerokie towarzystwo przy rynku i alei Korfantego, dzielące z nim idee, skalę i cechy formalne.

 

Udana, zasadzona w kontekście estetyka, wzorowa funkcjonalność oraz późno-modernistyczny rodowód – wszystko jako część większego założenia, tworzącego zupełnie niepowtarzalny charakter rynku, były największymi zaletami domu, a jednocześnie elementami, które najbardziej ucierpiały przy okazji ostatniej przebudowy. Proporcje bryły zostały drastycznie zaburzone, stylistyka unowocześniona w bardzo modny, sztampowy sposób oderwany od kontekstu, a lokale w przyziemiu usunięte. Jedynym elementem, który gmach obecnie dzieli ze swoim poprzednikiem są chyba nie najlepszej jakości materiały na elewacji. Szkoda, bo może nawet jeśli nie był tak ciekawy w formie, jak choćby Skarbek czy Zenit, Dom Prasy w swojej prostocie i elegancji na pewno miał dużą wartość dla Katowic i rynku oraz wysoką pozycję wśród budynków powojennego modernizmu w Polsce. Ignorancja władz miasta i architektów (choć tu nie wiadomo jak duży nacisk był na nich wywierany przez UM) sprawiła, że dziś wygląda on jak mężczyzna w średnim wieku, który założył za ciasną marynarkę i wysmarował się samoopalaczem. Kryzys wieku średniego późno-modernistycznej architektury trwa w najlepsze...

Jakub Maciejewski

GALERIA:

inne obiekty:

zenit.png

zenit

skarbek.png

skarbek

fb - pozdrowienia z katowic - separator_

separator

ŹRÓDŁA:

1. Michał Bulsa, Grzegorz Grzegorek, Beata Witaszczyk: Domy i Gmachy Katowic, tom I. Katowice: Prasa i Książka, 2016. 

2. Czesław Ludwiczek: W cieniu Domu Prasy. Katowice: Wydawnictwo "Śląsk", 2014

3. Jerzy Moskal: ... Bogucice, Załęże et nova villa Katowice − Rozwój w czasie i przestrzeni. Katowice: Wydawnictwo "Śląsk", 1993

4. Dziennik Zachodni (wydanie internetowe): Dom Prasy w Katowicach: Był Dom Prasy, już jest urząd.  

Zdjęcia:

1. fb. Katowice 50 lat temu

2. fb. Ulice i place Katowic

3. fb. Katowice i Park Śląski / WPKiW w epoce PRL​

© 2016-2018 modernizm powojenny katowic