haperowiec

Jest rok 1968, sytuacja polityczna w państwie za żelazną kurtyną coraz bardziej się komplikuje. Zdobycze Polskiego października  ’56 odchodzą w zapomnienie. W marcu następuje kolejne uderzenie. Strajk studentów spotyka się z brutalnymi oddziałami MO, zaczyna się marsz ku niepodległości. Nadchodzą czasy, gdzie nasza energia w głównej mierze zostanie strawiona na walce z ustrojem, państwo gospodarczo podupadnie, a jego rozwój przygaśnie w imię wyzwolenia z łapsk Związku Radzieckiego. W tym czasie stolica Śląska jest gruntownie przebudowywana, wzdłuż Alei Korfantego na kilkumetrowych szczudłach stoi już Separator wraz z obszernym przyziemiem i pasażem. Obok niego Ślizgowiec, a bliżej Ronda, nieco wycofana, zaczyna powstawać Superjednostka, za rok stanie przed nią Pałac Ślubów. Każdy z tych obiektów niesie za sobą historię, imponujące rozwiązania, postępową myśl twórców. Nierzadko również ograniczenia i absurdy PRL-u. Spoglądając wówczas na plac budowy naszej ludowej wersji maszyny mieszkalnej, w oczy rzucałby się obiekt właśnie oddany do użytku. 80- metrowa wieża,  znacząco oddalona od alei, otoczona niewielkim parkiem i jakby złożona z dwóch potężnych prostopadłościanów. Ten moloch ma być zalążkiem nowej części rozwijających się Katowic. 
 

HPR
Hutnicze Przedsiębiorstwo Remontowe to zarządca budowy wieży projektu Juranda Jareckiego. Od tej właśnie instytucji wzięła się nazwa Haperowiec, który znany jest również katowiczanom jako Żyleta. Budynek liczy sobie 23 kondygnacje, a rzut mieszkań zaplanowano tak, że tylko kuchnia i łazienka miały stały układ (podobne rozwiązanie architekt zaproponował w grupie budynków na ulicy Mikołowskiej). Reszta przestrzeni miała zostać oddana użytkownikom, którzy sami mieli rozplanować pokoje dzienne i sypialnie. Oczywiście to tylko założenie autora, a idea partycypacji spaliła na panewce. Skończyło się na odgórnych podziałach, z którymi przyszli mieszkańcy nie mieli nic wspólnego (kilka typów przydzielanych zależnie od liczby domowników). Na każdym poziomie zaplanowano po 9 mieszkań różnej wielkości. Na piętrze 11 nie znajdziemy jednak żadnego z nich. Słynne już wcięcie w elewacji nie jest żadnym zbędnym wymysłem architekta. Jego istnienie ma podłoże czysto technologiczne, a filozofia modernizmu zakładała projektowanie budynków od wnętrza do zewnętrza (forma podąża za funkcją) dając wyraz funkcjonalności obiektu na jego elewacjach. Możliwości tamtych czasów nie pozwalały na bezpośrednie wpompowanie wody na niemal 80 metrów w pionie. Stąd, właśnie w połowie budynku Jurand Jarecki zaplanował kondygnację, na której zmieścił pompy pozwalające dostarczyć wodę na sam szczyt. Pozostałą przestrzeń tego poziomu zagospodarowano na pralnie i suszarnie oraz przechowalnie rowerów i wózków. Później w tym też miejscu wprowadzono przedszkole i klub osiedlowy. W myśl modernistycznej zasady piętro 11 odbija się również na zewnętrznej formie budynku. Stanowi przerwę w połowie obiektu, którego aż trzy elewacje pokryte są balkonami. To wcięcie rozbija nieco monolityczność i nadaje mu lekkości. Jurand Jarecki chciał urozmaicić obiekt również na inne sposoby. Jednak pomysły ze zróżnicowaniem okien od strony północnej (klatki schodowe) nie weszły w życie ze względu na ograniczenia finansowe. Choć architekt zarzeka się, że nasi chłopcy na budowie zdecydowanie dawali radę, to nie byli jednak skorzy do urozmaicania sobie roboty. 

rozbiórka pozostałości huty Marta
pierwotna elewacja
HPR jako dopełnienie bloku zachód

Wieżowce Katowic to obiekty o ciekawych sylwetach, kalka modernistycznej myśli rozłupana na dwa okresy przed i powojnia, przetłumaczona na żelazo-beton. To też pewna karta w historii miasta – wzrostu. Trzeba pamiętać, że to nasze dążenie do budowania wysoko, spotykało się ze sporym oporem. Gdyby nie postaci takie jak Generał Jerzy Ziętek, który czasem wręcz starał się ukrywać dokonania naszych twórców, by nie podpaść Warszawie (podczas wizyt dygnitarzy ze stolicy kazał oprowadzać ich w taki sposób by nie widzieli haperowca). Czy wreszcie świetni architekci i inżynierowie nie mielibyśmy na tym niestabilnym, śląskim gruncie wielu realizacji stanowiących o wyjątkowości tego regionu na tle Polski. Budowanie w krainie szybów i kominów było drogie i ryzykowne. To godne podziwu, że mimo szkód górniczych i tąpnięć zdołaliśmy wypracować technologię pozwalającą nam na wybudowanie potężnej Superjednostki, wysokich DOKP i HPR, czy w końcu osadzić na Ziemi sporych rozmiarów kosmiczny Spodek

Kamil Wróbel

druga wersja elewacji (2006 r.)
elewacja po termo-modernizacji
kodens79, Fotopolska-Eu
HPR w sylwecie miasta

RODZEŃSTWO ROZBITE O MUR
Pomimo ograniczeń finansowych i użycia ogromnej ilości  materiałów podłej jakości, żyleta - wieżowiec o stalowym szkielecie - została zasiedlona w roku ’70 i stoi do dziś. Budowa jednak nie odbyła się bez przeszkód, dość głośnym echem odbił się wypadek podczas rabót, w którym dźwig na sporej już wysokości przeważył się i runął w dół. Konstrukcja jednak nie została uszkodzona, a prace można było wznowić po krótkim czasie. Projekt Juranda zakładał postawienie czterech takich budynków i został zaproponowany kilka lat wcześniej. Wówczas – owo założenie – przegrało z koncepcją Mieczysława Króla postulującą postawienie potężnej Superjednostki. Rosnącym Katowicom moloch nie wystarczył i ze względu na zapotrzebowanie mieszkaniowe postanowiono zrealizować po części projekt Jareckiego. Tak właśnie w miejsce parku na zachód od Superki wkrótce wyrosła Żyleta. Była to kolejna realizacja po wojnie, której można nadać miano wysokościowca. Pierwsze wysokie obiekty PRL-owskich Katowic to budynek autorstwa Mieczysława Króla na Koszutce (zaraz obok ronda) oraz punktowiec na skrzyżowaniu Korfantego i Katowickiej, z charakterystycznymi rozrzuconymi po fasadzie loggiami projektu biura architektonicznego ze stolicy kraju. Co ciekawe szkice do gazety zaprojektowanego przez warszawiaków budynku (dzisiejsze wizualizacje), wykonywał nie kto inny, jak Jurand Jarecki, który przed punktowcem narysował nieco trawy, w której skrzętnie przemycił następującą wiadomość: A my byśmy to zrobili lepiej. Ta pewność siebie tego przemiłego człowieka nie brała się znikąd, wyczyny naszych architektów tamtych czasów w niczym nie ustępowały twórcom spoza regionu, a ten psikus tylko obrazuje, jak podchodził do swojej pracy wybitny przedstawiciel polskiego modernizmu. Jak sam powtarza, w swoim życiu nie przepracował ani dnia, architektura było największą przyjemnością, w której uwielbiał rywalizację i traktował ją jak sport – niech wygra lepszy! 

czas budowy:  1968-1970 

architekt: Jurand Jarecki

konstruktor: Cz. Fazan

wysokość: 82m

adres: Sokolska 33

przeznaczenie: budynek mieszkalny

stan obecny: po termomodernizcji

© 2016-2018 modernizm powojenny katowic