hotele

Historia Katowic nierozerwalnie związana jest z hotelami. To w słynnym Welcie rozpoczęło się miejskie życie przyszłej stolicy województwa . Spotykali się tu przedstawiciele wyższych sfer, pokoje wynajmowali zainteresowani regionem przedsiębiorcy, a w 1850 roku koncert dał sam Johann Strauss wraz z orkiestrą. Dopiero 15 lat później, w tym samym miejscu, podpisano akt nadania Katowicom praw miejskich. Później w budynku hotelu De Prusse ulokował się na pewien czas magistrat,  Savoy i Monopol stanowiły ośrodki życia kulturalnego i towarzyskiego. Przy alei Korfantego (wówczas Schlossstrase) w 1899 roku powstał przepiękny Grand. Po wojnie, na tej samej ulicy, zbudowano kolejne dwa – Silesia i Katowice. Choć zupełnie inne architektonicznie, kontynuowały one dobrą tradycję swoich poprzedników goszcząc największe osobistości, przyciągając w swoje progi mieszkańców oraz manifestując klasę i potencjał miasta. Jak wygląda ich sytuacja dzisiaj?  

 

HOTEL SILESIA

oddany do użytku: 1971

architekt: Tadeusz Łobos

stan obecny: nieużytkowany, zagrożony wydarzeniem


Był maj 1971 roku, gdy uroczyście otwierano hotel Silesia z udziałem partyjnych dygnitarzy. 11-kondygnacyjny budynek zaprojektowany przez Tadeusza Łobosa, cenionego architekta modernizmu (autora m.in. gmachu Polskiego Radia czy Kościoła pw. Opatrzności Bożej na Zawodziu), nie bez powodu uznawano za oazę luksusu. Na gości czekało prawie 200 pokoi z łazienką, w tym 6 apartamentów. Wszystkie wyposażone były w telewizory, radioodbiorniki i telefony. Na parterze można było skorzystać z usług kantoru, salonu fryzjerskiego, spotkać się w kawiarni, czy też zrobić zakupy w słynnym Peweksie. W podziemiu Silesii działał pierwszy w Katowicach klub nocny, gdzie swoje wdzięki prezentowały Czeszki i Węgierki, bo Polkom nie było wolno.   

(c) arc. Polskapresse
(c) arc. Polskapresse
(c) arc. Polskapresse
fot. Arek Ławrywianiec

Pani Zosa z Jeleniej Góry, która jako jedna z pierwszych spędziła noc w hotelu pisała tak: Szanownej dyrekcji, kierownictwu i personelowi hotelu Orbis-Silesia w Katowicach składam serdeczne podziękowania za przemiłe przyjęcie mnie jako pierwszego gościa hotelowego w dniu 10 maja 1971 roku. Pragnę tą drogą złożyć państwu gorące życzenia pomyślności w pracy zawodowej, dużo uśmiechu i życzliwej atmosfery ze strony gości hotelowych. Krzysztof Penderecki w pamiątkowej księdze narysował pięciolinię z nutami, a Kazimierza Kutz  napisał: szkoda, że nie jestem młody, bo chętnie bym u was poszedł w prokreację. Bawiły się tu elity, a wśród nich Czesław Miłosz, Aleksander Kwaśniewski, czy Andrzej Wajda. Nocowali tu także zagraniczni goście np. Charles Aznavaur oraz narodowe drużyny piłkarskie Niemiec i Szwecji. Za czasów Gierka, w Silesii bez przerwy coś się działo, 300 osobowa załoga nie narzekała na brak pracy. To tam organizowano huczne rauty z okazji przyjazdu pierwszego sekretarza lub inne prestiżowe przyjęcia (np. z okazji oddania pieca martenowskiego w Hucie Katowice, w którym uczestniczył sam Aleksiej Kosygin, premier ZSRR). W słynnej restauracji hotelowej serwowano niespotykane potrawy, a wśród nich kawior, krewetki i raki. Jadły także oczy: ściany wyłożone boazerią, sufit w kamyczkach, do tego ozdobne elementy z metaloplastyki i kilimy, nadawały temu miejscu wyjątkowy klimat. Nieustannie grająca muzyka docierała do uszu przechodniów i roztaczała wokół budynku aurę tajemniczości. Tylko ona łączyła hotel ze światem zewnętrznym,
Czterogwiazdkowa Silesia i przylegający do niej pawilon Peweksu dla zwykłych śmiertelników była jak niedostępny raj - powiew Zachodu w świecie kartek, kolejek i pustych półek sklepowych. Hotele orbisowskie były prestiżowym elementem turystki, który chętnie odwiedzali dewizowcy. Silesia miała najwyższy wskaźnik obcokrajowców po warszawskim Hotelu Europejskim. Cenniki różniły się w zależności od przynależności gościa do odpowiedniej kategorii. Inne były ceny dla osób z krajów kapitalistycznych, inne dla krajów demokracji ludowej, jeszcze inne dla Polaków. Silesia jako jedyny hotel należący do spółki, na stałe zdobył nagrodę prezesa Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki za najwyższą jakość i najlepsze obroty w całym kraju.

fot. Aneta Gliwicka
fot. beton
fot. A. Mika
fot. A. Mika
fot. Andrzej Grygiel
fot. Andrzej Grygiel
fot. A. Mika

Silesia do wyburzenia - coraz częściej można znaleźć w mediach podobny tytuł. Firma Vastint Poland podpisała przedwstępną umowę na zakup działki przy ul. P. Skargi. Na terenie dawnego hotelu ma powstać zespół nowoczesnych budynków o funkcji hotelowo-biurowej. Rozpoczęcie prac planowane jest na 2018 rok. 

 

HOTEL KATOWICE

oddany do użytku: 1965

architekt: Tadeusz Łobos

stan obecny: po drobnych remontach, oczekuje na termomodernizację

Ogromny 10-piętrowy hotel przy alei Armii Czerwonej z 230 pokojami w ówczesnym trzygwiazdkowym standardzie, był najnowocześniejszym obiektem w Katowicach. Wybudowano  go w 1965 roku, według projektu Tadeusza Łobosa (tak jak Silesię). Inwestycja była częścią ogromnej przebudowy śródmieścia Katowic, która trwała do lat 70. Rosły wówczas min. pawilony po przeciwnej stronie ulicy, Superjednostka, Skarbek, Zenit i właśnie hotel Katowice. Powstał on na dawnych terenach katowickiego dworu. Swoje wpisy w księdze pamiątkowej pozostawiło wielu muzyków, a wśród nich: William Strickland, nieżyjący już amerykański organista, zespół The Animals, czy też grupa Smokie. Poza gwiazdami, w czasach PRL-u  roiło się w hotelu od służb specjalnych, ponieważ zatrzymywali się tu często ambasadorzy i  politycy.  Ciekawostką jest, że hotel ma swojego bliźniaka w Rzeszowie. Pomysł budowy jego odpowiednika podobno wziął się stąd, że jeden z rzeszowskich sekretarzy nocował w hotelu Katowice i tak mu się tam spodobało, że zlecił Łobosowi zaprojektowanie identycznego  u siebie.

1972-73; fot. K. Jabłoński
1972

O komunistycznym rodowodzie obiektu przypomina wciąż nazwa jego właściciela - Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Usług Turystycznych. Firma powstała w 1974 roku i do dziś istnieje jako kontrolowana przez skarb państwa spółka. Właścicieli hotelu Katowice przeszywają dreszcze, gdy wyglądają przez okna budynku. Widok z najwyższych pięter tworzy panoramę całej ulicy Korfantego, jednak ich wzrok kieruje się zawsze na zielony punkt przy ulicy Piotra Skargi - hotel Silesia. Choć o jego losie przesądzono już dawno, nadal czeka na ostateczny cios. Śmierć jest tuż za jego plecami - czarna masa Supersamu daje znać o sobie nieustannie.

 

Do Katowic los bardziej się uśmiechnął: przetrwał nie tylko siermiężne czasy PRL-u, lecz także dziki kapitalizm lat 90. Nie ugiął się nawet przed kryzysem w 2008-2009, gdy pokoje sprzedawały się po kosztach. Sukcesu można dopatrywać się w udanej modernizacji obiektu. W budynku wymieniono wszystkie 424 okna, a korytarze wyłożono nowymi wykładzinami. Zamontowano także dźwiękowy system ostrzegania oraz klimatyzację.  Na gości czeka tu 308 miejsc noclegowych w pokojach 1-osobowych, 2-osobowych i pokojach studio o podwyższonym standardzie. Wszystkie są wyposażone w łazienkę, telefon, TV, Internet. Na ostatnim piętrze mieszczą się sale konferencyjne do wynajęcia. Mimo gruntownego remontu wielbiciele PRL-owskiej estetyki znajdą coś dla siebie. Zachowano neon Katowice na dachu i mniejsze - wewnątrz budynku, a na ścianach holu pozostały dawne mozaiki i trawertyny. Siódme piętro wyłączono całkowicie z eksploatacji. Pokoje te wynajmuje się tylko dla pracowników budowlanych, a szkoda, bo zachował się w nich oryginalny wystrój z lat 70. W każdym z nich, na 10 metrach kwadratowych, udało się zmieścić łóżko, fornirowane biurko z krzesłem oraz wysłużony fotel z lat 60., który dziś byłby bardzo rozchwytywany. Na podłodze drewniany parkiet, tuż przy wejściu łazienka z żeliwną wanną, ogromnym lustrem, wieszaki z ceramiki - solidnie wpasowane między kafelki. Jedynym znakiem czasu, jest tu odchodząca farba z sufitu.

Hotele

historia

Pawilony

fot. H. Pawlak
fot. J. Rosikoń

Hotel Katowice, choć to pamiątka z minionej epoki, to wciąż jeden z największych hoteli w regionie. Przystępne ceny i bliskie sąsiedztwo Spodka i Strefy Kultury to duży atut, który przede wszystkim przyciąga przyjezdnych. Można zaryzykować stwierdzenie, że Katowice miały wielkie szczęście, iż znalazły się środki na modernizację gmachu, która pozwoliła utrzymać go na rynku hotelarskim. Niestety, aby je uzyskać WPUT musiała sprzedać kilka cennych obiektów m.in. hotel Śląski przy ulicy Mariackiej, modernistyczną Polonię czy też bytomskiego Pioniera. Zarząd spółki planuje również odnowić fasadę budynku, jednak wciąż szuka pieniędzy na ten cel. Bardzo możliwe, że tym razem pod młotek pójdzie zabytkowy Monopol w Zabrzu. 

CO DALEJ?

Według eksperta architektury modernistycznej - dr Ryszarda Nakoniecznego: Hotel socjalistyczny w Katowicach miałby wzięcie. Ciągle ma cechy nowoczesne, nadal jest to obiekt wartościowy. Upadek Silesi w ścisłym centrum tej tezy jednak nie potwierdza. W podobnej sytuacji znajdują się nie tylko katowickie obiekty. Hotel Forum w Krakowie, wspaniały przykład późnego modernizmu, od lat jest największą przestrzenią reklamową w Polsce. Tylko raz do roku budzi się ze snu, by gościć Unsound Festiwal. Te hotele widma, z roku na rok niszczeją i coraz bardziej straszą swoim wyglądem.

Z drugiej strony, od kilku lat można zaobserwować rehabilitację architektury i sztuki PRL-u, szczególnie w oczach młodszego pokolenia, które nie ma negatywnych skojarzeń z tym okresem. Przykładem są studenci katowickiej filmówki, którzy deklarują, iż w swoim filmie Ktoś mnie pokochał na nowo odkryją piękno modernistycznych Katowic. Ostatnio głośno było także o Jestem mordercą Macieja Pieprzycy, gdzie jako plan filmowy wykorzystano wnętrza Silesi. Dostrzeganie walorów estetycznych tych budynków przez znawców i artystów, to niestety wciąż za mało, by ocalić każdy z nich.

Kamila Pham

fot. beton
fot. beton
fot. Szymon Szewczyk
fot. Arek Ławrywianiec
fot. Arek Ławrywianiec
fot. beton

Okres świetności skończył się wraz z zmianą ustroju w Polsce. Orbis musiał zaciskać pasa, w poszukiwaniu oszczędności zaczęły się masowe zwolnienia, co poskutkowało pogorszeniem się jakości usług. Nieliczne zmiany tj. wymiana wind, okien, remont łazienek, okazały się niewystarczające, by ocalić renomę hotelu. PRL-owską proweniencję, nieprzystającą do kapitalistycznych standardów zdradzały meble z lat 70. i 80. oraz zakurzone bordowe wykładziny. Kultowy niegdyś hotel stopniowo tracił dobre imię, wierzyli w niego wyłącznie stali bywalcy i garstka załogi, której całe życie zawodowe wiązało się z Silesią.   

W końcu nadszedł dzień, którego wszyscy obawiali się najbardziej. Nieliczny personel, w postaci 3 osób, zgromadził się w pokoju na parterze, dokładnie tam, gdzie kiedyś podekscytowani katowiczanie mogli zetknąć się po raz pierwszy ze światem Internetu.  W ciszy czytali zdawkowe oświadczenie zawarte w mailu, w którym zarząd hotelu informował o zamknięciu Silesi.

Był grudzień 2006 roku. Ostatnią noc w hotelu spędziło zaledwie 30 osób, w większości ze 194 pokoi od dawna hulał wiatr. Ruch zdarzał się tylko w czasie większych imprez w okolicy, najczęściej związanych ze Spodkiem.
Jednak już wcześniej krążyły pogłoski o złym stanie technicznym, podejrzewano nawet, że Silesia zniknie z powierzchni ziemi. Orbisowi, który był właścicielem, przez całe lata działalności obiektu nie zależało na ocaleniu katowickiego hotelu. W 2004 roku zapadła decyzja o sprzedaży działki firmie Accor zajmującej się hotelarstwem. Mimo wielkich nadziei, zmiana zarządu nie polepszyła sytuacji gmachu. Według jej przedstawicieli konstrukcja budynku z lat 60. była przestarzała, a przeznaczenie dużych nakładów  na modernizację, nie było uzasadnione ekonomicznie. Od tego czasu hotelowy gigant przechodził ciągle z rąk do rąk,  niczym niechciane dziecko. Okazjonalnie przypominano sobie o jego przydatności: sprawdzał się jako wieszak na reklamę lub jako baza noclegowa dla wykonawców pobliskiego Supersamu.  

 
 

© 2016-2018 modernizm powojenny katowic