Male/wielkie miasto

katowice

Katowice - jakie są - każdy widzi. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego jak bogatą i różnorodną przeszłość kryją, mimo tak młodego wieku. Stanisław Wyspiański powiedział kiedyś, że Kraków to bardzo duże ale małe miasto, natomiast Katowice to małe-wielkie miasto. Nic dziwnego - gdy je odwiedzał, ze względu na swój szyk i elegancję były one nazywane małym Paryżem. Później, w Dwudziestoleciu Międzywojennym, dzięki wysiłkom administracji IIRP stały się na chwilę polskim Chicago, a po wojnie, za sprawą wszechobecnych neonów, zyskały nawet przydomek małego Las Vegas. Wydawać by się mogło, że są to skojarzenia naciągane, wynikające z naszych wygórowanych ambicji oraz wykluczające się wzajemnie, jednak patrząc pod odpowiednim kątem widać, że cząstka genius loci każdego z tych miast rzeczywiście tkwi w Katowicach, tworząc wielobarwną i zaskakującą mozaikę stylów, przestrzeni i nastrojów.

 

Paryż

To najbardziej karkołomne porównanie jest dziś tylko wspomnieniem pięknego, bogatego i spójnego śródmieścia jakim Katowice mogły się pochwalić.  Gdy patrzę na stare zdjęcia ulic takich jak Warszawska, 3-ego maja, Dyrekcyjna, Dworcowa, Mickiewicza (i wiele innych) nie wiem jak odżałować wszystkie te budynki, wieżyczki, kopuły, ornamenty i zieleń, które zniknęły z miejskiego krajobrazu. Dzisiaj pozostaje nam rozkoszować się eleganckim planem urbanistycznym i wspomnieniem dawnego blasku budynków takich jak Stary Dworzec czy Biała Dama. Najgorsze jest jednak to, że w świadomości ludzi z poza miasta, a czasem nawet samych mieszkańców, Katowickie centrum nie ma zupełnie nic do zaoferowania… Fakt – poziomu Krakowa czy Wrocławia nigdy nie osiągniemy ale możemy pracować aby kiedyś nasze centrum znowu zabłysło i zachwycało - jak przed laty Wyspiańskiego.

 

Chicago

Zaczęło się w 1934 roku - przy ulicy Żwirki i Wigury stanął przeszło 60-ęcio metrowy drapacz chmur. Dodajmy do tego funkcjonalistyczny styl południowej dzielnicy śródmieścia, a porównanie zaczyna nabierać sensu. Po wojnie Katowice systematycznie pną się w górę, a na osiedlu Tysiąclecia powstaje niemal bezpośrednie nawiązanie do architektury starszego brata z Ameryki - Kukurydze, które kształtem przypominają słynny kompleks dwóch chicagowskich wierz - Marina City. Na chwilę obecną, stolica Śląska jest drugim najwyższym miastem w Polsce i cały czas dodaje metry do swojego skyline-u, a aleje Roździeńskiego i Chorzowska oraz Górnośląska mają potencjał stać się najbardziej efektownymi arteriami w kraju.

 

Las Vegas

Tutaj niczego nie trzeba tłumaczyć - wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Katowice były kiedyś oplecione kilometrami neonowych rurek i tak wystrojone wyglądały wręcz obłędnie. Fakt, zamiast "Casino" i "Girls" mieliśmy "Społem" i "Wędliny", ale mimo to efekt końcowy był podobny – noc w mieście stawała się ciekawsza niż dzień. Niestety, niewiele z tych wyjątkowych dzieł sztuki zachowało się do naszych czasów. Większość z nich bezpowrotnie zniknęła z katowickich ulic, jednak pamięć o nich cały czas się żarzy i rozpala wyobraźnię entuzjastów z Strefy Centralnej, którzy organizują stałą wystawę starych śląskich neonów (kilkanaście kultowych już wisi we wnętrzach Katowickiego Centrum Kultury), natomiast na ulicach i we wnętrzach modnych lokali przybywa nowych, kolorowych kompozycji ze szkła i gazu.

 

Katowice dziś

Cząstki tych wszystkich miast w mniejszym lub większym stopniu nadal stanowią o charakterze Katowic jednak nie da się ukryć, że ostatnie lata upłynęły nam na intensywnym poszukiwaniu nowej tożsamości. Nagły zwrot na kulturę i ogromne środki w nią zainwestowane, zmiana profilu z przemysłowego na biznesowy, mozolna ale dość sukcesywna rewitalizacja starego miasta - to wszystko działania pozytywne, poprawiające nasz opluty wizerunek w kraju, jednak często oderwane od realnych, ludzkich i społecznych potrzeb, wręcz megalomańskie. Podkreślę – bardzo dobrze, że coś w mieście ruszyło, odbiliśmy się i to mocno od dna, ale dziś jest pora na ostudzenie huraoptymistycznych nastrojów, spojrzenie w tył, może zrobienie kilku kroków wstecz (nie tylko w kierunku powojennego!), aby sukces nie pozostał fasadowy.

I właśnie podobne rozważania – o charakterze miasta, ostatnich inwestycjach i nowych perspektywach, o przestrzeni publicznej i jej użytkownikach, także o społecznych problemach i kulturowym fermencie w mieście – będą się tu, w Bufecie pojawiać, a każdy jest zaproszony do partycypacji.

 

Jakub Maciejewski

spodek - Tomasz Kawka
wizualizacja biurowców KTW

© 2016-2018 modernizm powojenny katowic

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now